Village people - village life
Mama kupiła mechaniczną odśnieżarkę. Taką jekiej nie ma nikt! Taką ekstrafullwypassuperbajer, przysmak każdego farmera.
Tato zdjął z wieszaka zimową kurtkę i ubiera swoje ciepłe, wełniane rękawiczki. Nie chce zmarznąć wchodząc na dwór.
Tymczasem na dworze zapada noc i - jak mawia klasyk - jest już ciemno. Tylko mrok i cisza wokół. Temperatura spadła poniżej zera i teraz, w tej ciszy, drobniutkie płatki śniegu leciutko lądują na bieluteńkiej ziemi. Opadając, tańczą w promieniach miasta, skrzą się ciepłym blaskiem ulicznych latarń. A cisza, każdy, nawet najcichszy szmer, roznosi echem daleko, daleko, daleko...
No to G R E A T !
Znów będą gadać na dzielnicy, że jesteśmy poronieni, bo jeździmy kosiarką po śniegu!
daliusz 2010-01-13 18:39:47
skomentuj (0)
A po świętach...
Czas na kolejny etap intensywnej rusyfikacji społeczeństwa wokół mnie.
Ale nadmienić pragnę, że może to być niezwykle interesujące doświadczenie dla tych, którzy jeszcze jej nie wstretili ee... nie spotkali - znaczy się, z gwiazdą dzisiejszego mego odzewu do narodu. I, rzecz jasna, wszelkie oddźwięki po zapoznaniu się z „dziełem” są mile widziane i oczekiwane z resztą ogromnie, bo ciekawa jestem waszej reakcji.
A pod spodem jest tekst. Po polsku, tłumaczony przeze mnie (z racji tego, że innych chętnych na tłumacza u mnie pod ręką akurat niet).
Dobrze. Żeby nie było, że znowu plotę trzy po trzy, zamiast przejść do konkretów, uwaga-uwaga - serwuję konkrety:
A teraz tzw. lyrik:
Ladies & gentleman witajcie w naszym klubie!
Hey yo, Dlee dawaj czadu! Startujemy!
Are you ready?
Jesteśmy w klubie, cziksy tańcują,
Niech miasto wie, z kim się zadaje,
Przed państwem prosto z Moskwy
Timati i DJ Dlee.
Jesteśmy w klubie, cziksy tańcują,
Niech miasto wie, z kim się zadaje,
Przed państwem prosto z Moskwy
Timati i DJ Dlee.
Gdzie najlepsze imprezki - u nas w klubie.
Gdzie najlepsze laski - u nas w klubie.
Gdzie ludzie żyją hip-hopem - u nas w klubie.
Jeśli mnie potrzebujesz - szukaj mnie w klubie.
Jeszcze raz...
Gdzie najlepsze imprezki - u nas w klubie.
Gdzie najlepsze laski - u nas w klubie.
Gdzie ludzie żyją hip-hopem - u nas w klubie.
Jeśli mnie potrzebujesz - szukaj mnie w klubie.
Kilogramy pieniędzy roztrwonione,
Kupujemy udziały w klubach, Oto jak żyję!
Zapytaj moich ziomali.
Z żółtych butelek wylewamy rzeki.
Tankuję swoją "Różę" podpisując czeki,
Cziki są po prostu w szoku przez moje maniery.
Nigdy się nie cykam, podchodzę zawsze pierwszy,
Jak się nazywasz, kotku?
Jesteś stąd, kotku?
Przesiądź się do mojego stolika, kotku, wszyscy już czekają.
O, czyjaś czika przy moim stoliku,
Ona pije ze mną bruderszaft,
A wiesz, co potem? Ha?
My tańczymy w dwójkę razem w środku tego party,
Ok, chłopcze, zatrzymaj się, dość, wystarczy.
Hej, baby, podpowiedz, jak mam cię kochać, ha?!
Mój cukiereczku, nie mogę ciebie zapomnieć, uuu...
Lubię twój style, zwłaszcza to co z tyłu,
Zapraszam cię na Afterparty.
Widzę, że masz ochotę, to było jasne,
Chociaż mama ci mówiła, że z Timati być niebezpiecznie.
To jest bezskuteczne, bzdur nie słuchaj,
Porwę ciebie nocą i przywiozę nad ranem.
Jeśli lubisz żar, jeśli lubisz ognie,
Puść mi oczko i wab mnie ku sobie.
I, przeistoczywszy się w VIPa,
My nie wyjdziemy z klubu, póki gra DJ Dlee.
Jesteśmy w klubie, cziksy tańcują,
Niech miasto wie, z kim się zadaje,
Przed państwem prosto z Moskwy
Timati i DJ Dlee...
Kluby lubią Timati, cziksy lubią Timati,
Karierowicze, z jakichś powodów, też szanują Timati.
Wszystkie strefy lubią Timati, mundurowi lubią Timati,
A kto mnie nie lubi, ten zwyczajnie mi zazdrości.
Mister Black Star, złote dziecko,
Przywykł żyć w luksie już do pieluch,
Gwiazda taśm filmowych, król każdej party,
Chcieliście jej, co? Nie ma pytań? No to macie!
Lady shake shake shake shake your body
Now fellows light it up like she loves party,
Throw your hands up everybody!
Ręce do góry, jeśli jesteś w temacie.
Na parkiecie ciasno, w klubie nie ma miejsca,
Kolejka przy wejściu, u nas znowu fiesta.
Face control w kursie, u nas znowu fiesta,
Wiesz, style, dla prostaków nie ma tu miejsca.
Jesteśmy w klubie, cziksy tańcują,
Niech miasto wie, z kim się zadaje,
Przed państwem prosto z Moskwy
Timati i DJ Dlee...
U nas w klubie fiesta, na afterparty Moskwa,
Dla prostaków nie ma tu miejsca, ja jestem z Moskwy, brother,
Timati best DJ Dlee - wszystko.
Tagi: muzyka, rosyjski
daliusz 2010-01-02 00:05:45
skomentuj (0)
Z cyklu moja obecna namiętność – pan A. A. Błok
... chociaż z tej pracy co to o nim tworzyłam będzie bania, że aż zaboli.
Mimo że spędziłam tydzień na samo jej napisanie po rusku i nawet nie wspomnę ile się przed tym naczytałam i czego się naczytałam żeby w ogóle mieć, o czym pisać. Nie wspomnę też jak wysoki level frustracji osiągnęłam wtorkowym rankiem, kiedy to sprzęt (po kolejnej ciężkiej nocy) powiedział Nie...
A ja powiedziałam O-NIEEeee!!! I rwąc sobie włosy musiałam wydrukować pracę na mieście ze strzępów jakie ojciec pomógł mi wydłubać do godziny "Zero".
Tym sposobem praca została oddana bez interlinii, marginesów, bez sprawdzenia (więc już sobie wyobrażam) bez porządnych przypisów i bez bibliografii w ogóle. Trzy bite miesiące wyjęte z życiorysu za jedno wielkie ... nie skończę zważywszy na świąteczną porę. Po prostu za jedno, wielkie - Coś.
To nie jest zwykła złośliwość przedmiotu martwego, ani spotęgowane prawo Murphy'ego. To jest istna koalicja ich obu przeciw biednemu spracowanemu Daliuszowi!
Jak już udało mi się wszystko poprawić, zaraz następnego dnia wysłałam pracę mailem w porządnej wersji (16 stron! – jestem z siebie dumna), wiec oczami wyobraźni już widzę ten piękny dzień kiedy zarówno ja jak i cala uczelnia (taki pogłos pójdzie) dowiemy się jasno, że skrzynek pocztowych profesorów nie zaśmieca się swoimi problemami...
Ale teraz już poszło, więc do 1go mogę spać spokojnie lulając błogo w słodkim odblasku niewiedzy - naiwności.
Ale ja przecież nie o tym.
Tylko, tak bardziej na wyciszenie i tak świątecznie, namiastka tego, którego nazywam swoją bieżącą namiętnością.
Z cyklu Jamby, który Błok napisał po śmierci swojej siostry, wiersz z 5 lutego 1914 roku "О, я хочу безумно жить" [O, ja haciu bezumna żyt’ ] :
Unieśmiertelnić – istność rzeczy,
To, co bez twarzy – uczłowieczyć,
W ciało i krew zamienić myśl.
Niech życia sen okrutny gniecie,
Niechaj utracę dech w tym śnie,
Wesoły chłopak kiedyś przecie
W przyszłości może wspomni mnie:
Darujmy mu ponurość – czy to
Ukryty motor jego sił?
Dziecięciem dobra, światła, świtu,
Triumfem on wolności był.
tłum: Seweryn Pollak
Tagi: poezja, błok
daliusz 2009-12-25 17:32:05
skomentuj (0)
Po tylu długich latach charakter mi się krystalizuje. Wolałam Wielkanoc, a teraz wiem już dlaczego!
A tedy, dnia siódmego, spojrzał Bóg na ziemię tętniącą życiem, na ogród swój Eden pełen bujnej roślinności i ptactwa wszelkiego. Ujrzał tam ludzi szczęśliwcach i rześkich w całej swej młodości szczerej, dzierżących władze nad wszelkim stworzeniem i roślinnością każdą. A widząc swoje dzieło wiedział, że jest ono dobre. Tedy dnia siódmego Bóg odpoczął uświęcając w ten sposób siódmy dzień tworzenia.
Lecz Adam i Ewa nie usłuchali boskich nakazów zrywając dnia siódmego owoc z rajskiego drzewa poznania i spostrzegłszy, że są nadzy ukryli się przed gniewem boskim. A stało się to dnia ósmego.
Tego dnia Bóg wygnał pierwszych ludzi z raju skazując na karę srogą najbardziej– na ludzkie życie. Na urabianie się po łokcie, płonne marzenia, ból, świadomość kresu. Wygnał ich nagich poza bramy swego ogrodu wiecznej szczęśliwości. Lecz widząc ich biednych tulących się do siebie złagodniało boskie serce i ulitował się Pan nad Adamem i Ewą. I rzekł tedy dnia dziewiątego: „Ześlę wam zbawcę, który otworzy wam i potomstwu waszemu zrodzonemu w bólu, żyjącemu z bólem i w bólu umierającemu, ześlę wam syna mego Odkupiciela. Niech ruszą tedy zegary, niech czas płynny będzie”.
I ruszyły ziarna piasku w klepsydrach, a słońce i księżyc i gwiazdy wszelkie wędrówkę swą rozpoczęły po sklepieniu niebieskim. A wszelkie stworzenie na sobie odczuwało nieubłagany obrót wskazówek Zegara.
Tak mijać poczęły dzień i noc, noc i dzień. Tygodnie, miesiące i lata całe. I nic nie trwało wiecznie. I nic nie było stałe. Po społu: szczęcie wieczne nie było i zgryzoty. Wymiennie po sobie zaczęły postępować ból i radość szczera.
I Bogu dzięki, że głupota ludzka też wieczna nie jest.
I dzięki Bogu wielkie, że każde wariactwo się kończy.
Amen.
PS. Wesołych, spokojnych i szybkich świąt Bożego Narodzenia życzy wszystkim Wam, droga garstko czytelników, autorka tego bloga.
PS2. Niech święta wasze będą przede wszystkim SZCZERE! Szczere i prawdziwe :)
Tagi: święta
daliusz 2009-12-24 16:34:14
skomentuj (0)
Problem na miarę Daliusza
Za dużo przypisów!
Mam za dużo przypisów w pracy!
Prawie trzydzieści, a nawet do połowy jeszcze nie doszłam!
A gdyby by tak udać, że wiedzę o semantyce kolorów wyssałam z mlekiem matki?
I tylko na marginesie zaznaczać, że o tym wszystkim to ja już od dawna wiem, a na zajęciach się cykam, bo mnie obecność innych ludzi peszy?... czy coś w tym stylu…
Już ja bym coś tam na pewno wymyśliła. Tylko czy mi uwierzą?
Nie jestem nawet do końca pewna, w co wątpiliby bardziej: w to, że na studiach jestem z kurtuazji, bo wszystko dawno wiem (mama się zdrowo odżywiała), czy w to, że coś mnie może przypeszyć. Zwłaszcza tłum oszalałych wielbicieli (hahaha).
To może jednak inny argument?...
...?
Trzeba będzie to przemyśleć.
Tak na teraz i na zapas też, bo przede mną jeszcze wiele takich nieprzespanych nocy z "Wordem – the best (frend) of".
Tagi: studia
daliusz 2009-12-16 23:36:31
skomentuj (3)
Coś z innej beczki! jak rzekł raz śledź
To może dzisiaj zaproponuje państwu krainę łagodności. Tak dla odmiany żeby nudno nie było (choć może i tak będzie, ale z innego powodu).
Treścią nie jest nic osobistego (po części), bo będzie dziś o Mikołaju. W końcu dziś jest jego święto przecież. Jeszcze, patrząc na zegarek. Dziś Mikołaj obchodzi swoje...eee... cóż... rocznicę śmierci...
Ale to nic! Najważniejsze, że to dzisiaj się go wspomina. W bardzo miły sposób - nadmienię.
Zatem, dziś będzie o nim. A przy okazji pokażę, że Mikołaj nie istnieje. My oczywiście wiemy, że to tylko podła czarna propaganda, bo nawet małe dzieci wiedzą, że Mikołaj istnieje, a takie wstrętne pomówienia rozpuszczają ci, którzy są niegrzeczni i jeszcze nie zakumali, o co chodzi z tym patykiem pojawiającym się u nich cyklicznie co roku na wycieraczce, prawda?
Nie mniej jednak jest taki jeden dowód przeciw, chociarz nie wiem czy o nim wiecie....
Dla ścisłości dodam jeszcze, tak żeby dopełnić wszystkiego mego wyjaśnienia, że święty Mikołaj jest jednym z patronów Rosji (i teraz wszystko staje się jasne).
Arcybiskup Miry Licyjskiej (w cerkwi nazywany Świętym Mikołajem Cudotwórcą)
Imię MIKOŁAJ pochodzi z greki i składa się z dwóch słów: nike - "zwyciężać" i Laos - "lud".
Święty Mikołaj urodził się około 270 r. w mieście Patra w Azji Mniejszej (dzisiejsza Turcja). Był jedynakiem. Wymodlonym dzieckiem szanownych, zamożnych i bogobojnych rodziców: Teofana i Nonny. Otrzymał staranne wykształcenie i, jak to czasem bywa z wrażliwymi młodzieńcami z zamożnych rodzin, postanowił poświęcić życie Bogu. Od młodzieńczych lat okazywał szczególne skłonności do cnotliwych czynów. Gdy dostrzegł to jego wuj, biskup miasta Patrach, wyświęcił go na prezbitra.
Podczas epidemii (ok. 300r.) Mikołaj stracił rodziców. W tym samym roku Mikołaj rozpoczął wspomaganie biedaków, którym zaraza zabrała nie tylko bliskich, ale również domy i majątki. Niemal cały swój odziedziczony spadek rozdał wówczas ubogim.
Mianowany w okresie późniejszym biskupem Miry (obecnie Demre) Licyjskiej święty nieustannie troszczył się o dobro swych wiernych. Słynął z łagodności, pokory i szczodrości, jadał tylko raz dziennie, wieczorem (ale nie jadał mięsa), wszystkie swoje dochody rozdawał ubogim i bezdomnym. Nie posiadał nic, za wyjątkiem jednego odzienia. Odznaczał się również niemałą odwagą. Powszechnie znana jest historia rzymskiego urzędnika Eustachiusza, który wykorzystując swoje stanowisko skazał na śmierć kilku niewinnych kupców, by zgodnie z prawem móc zagarnąć sobie ich majątki. Wyrywając miecz z rąk kata Mikołaj zapobiegł egzekucji i doprowadził do uchylenia niesprawiedliwego wyroku. To jedyny przypadek, kiedy święty trzymał w swoim ręku broń.
Licyjski arcybiskup przeżył dwa straszne prześladowania chrześcijan: za imperatora Dioklecjana (284-305) oraz za cezara Galeriusza (305-311).
Jako o cudotwórcy zaczęto o nim mówić po podróży do Nicei. Wtedy to za wstawiennictwem świętego Mikołaja zmartwychwstali trzej podstępnie zamordowani młodzieńcy - oberżysta chciał z ich ciał sporządzić dania biesiadującym w gospodzie gościom.
Kroniki podają, że na I Soborze Powszechnym w 325 r., nie mogąc znieść bluźnierczych słów Ariusza [Ariusz w dziele „Uczta” stwierdził: Bóg nie był wiecznie Ojcem, lecz był kiedyś czas, kiedy Bóg nie był ojcem (...) Syn nie może być Bogiem, skoro był czas, kiedy On nie istniał; nie mógł bowiem istnieć, kiedy nie był zrodzony (...) Syn został stworzony jak inne stworzenia ż niczego, aby stać się dla Ojca narzędziem stworzenia. Nie jest niczym więcej, jak tylko jedną z władz Bożych. Nie jest Bogiem prawdziwym, „współistotnym” Ojcu, a tylko Synem Bożym z łaski. Syn jest stworzeniem i dziełem Boga.
Ariusz mówił, że Jezus istniał w rzeczywistości, to znaczy przez konkretny czas, a nie od wieków. Zatem nie ma jedności Ojca i Syna, bo Absolut może być tylko jeden. Twierdził, że Jezus powstał z niebytu, cierpiał męki i doświadczał tego, co ludzkie (włącznie ze strachem i wątpliwościami), a skoro Bóg jest niezmienny, Chrystus nie mógłby być jego synem. Ariusz uznawał istnienie Trójcy Świętej, ale uważał, że tylko Bóg jes Bogiem. Syn Boży i Duch Święty stoją nad innymi stworzeniami, ale Bogiem nie są. Stąd też wyznanie wiary brzmi tak a nie inaczej: „z substancji Ojca”, „Bóg prawdziwy”, „nie stworzony”, „współistotny (homoousios) Ojcu”]. Ale wróćmy do Mikołaja. Zatem - w Nicei, podczas wystąpienia Ariusza, św. Mikołaj uderzył go w twarz, za co został pozbawiony oznaki godności biskupiej – omoforionu (to jest taka… szarfa?... W każdym razie, do dziś, na obrazach i ikonach św. Mikołaj jest z nią przedstawiany. To znaczy - powinien
)
Święty Mikołaj zasłynął także licznymi cudami, które zostały zobrazowane na staroruskich ikonach: święty ratuje z topieli, wypędza demony, ucisza sztormy, wskrzesza pomordowanych.
Legenda mówi o trzech siostrach, córkach ubogiego szlachcica, który popadł w taki niedostatek, że jedynym wyjściem wydawało mu się wysłanie córek na ulicę, aby prostytucją zarobiły na posagi niezbędne do wyjścia za mąż.
Spacerując zaułkami Myry w wieczór Bożego Narodzenia, Mikołaj niechcący podsłuchał dramatyczną rozmowę - dziewczyny rozważały, która z nich pierwsza powinna podjąć haniebny proceder; może uda się jej zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, by uchronić dwie pozostałe? Biskup, bardzo poruszony tą rozmową, podrzucił nocą do domu sióstr tyle złota, że wystarczyło na posag dla całej trójki. Zapanowała zrozumiała radość, a Mikołajowi spodobał się taki niecodzienny sposób wspomagania potrzebujących. Odtąd co roku w Boże Narodzenie ubodzy mieszkańcy Myry znajdowali na progach domów złote jabłka, smakołyki, zabawki.
Zaintrygowani, nie wiedząc, kim jest anonimowy dobroczyńca, zaczęli opowiadać o białobrodym starcu w czerwonych szatach, który w noc Bożego Narodzenia przybywa z dalekich mroźnych gór zaprzęgiem po brzegi wypełnionym darami. Aż pewnego razu rzecz się wydała. Straż nocna Myry zatrzymała zakapturzonego osobnika uginającego się pod workiem pełnym cennych przedmiotów. Okazał się nim powszechnie szanowany biskup. Incognito skończyło się, czar prysnął, ale zwyczaj pozostał. Mieszkańcy Myry kontynuowali go po śmierci Mikołaja, który otoczony ogólną miłością zmarł 6 grudnia prawdopodobnie między 345 a 352 rokiem. Jego ciało, które zaczęło wydzielać leczniczą mirrę, pochowano w Mirze Licyjskiej. W 1087 r. w obawie przed zbliżającym się najazdem tureckim święte relikwie wywieziono do Bari we Włoszech, gdzie znajduje się do dziś w specjalnie zbudowanej ku jego czci cerkwi (tu: świątyni). Sarkofag, który dziś można zobaczyć w kościele św. Mikołaja w Demre (Myra), jest pusty.
W tradycji zachodniej św. Mikołaj jest patronem: bednarzy, cukierników, dzieci (które wierzą, iż obdarowuje je na Boże Narodzenie), flisaków, jeńców, kupców, marynarzy, młynarzy, notariuszy, panien, piekarzy, pielgrzymów, piwowarów, podróżnych, rybaków, sędziów, studentów, więźniów, żeglarzy. A przedstawiany jest w stroju biskupa rytu łacińskiego lub greckiego. Posiada wiele atrybutów: anioła, anioła z mitrą, chleb, troje dzieci lub młodzieńców w cebrzyku, trzy jabłka, trzy złote kule na księdze lub w dłoni (posag, jaki według legendy podarował biednym pannom), pastorał, księgę, kotwicę, sakiewkę z pieniędzmi, okręt, worek z prezentami.
Pomimo tego, że w 325 roku Mikołaj był uczestnikiem Soboru, kościół Katolicki skreślił (w 1969 roku!) świętego Mikołaja z oficjalnego spisu świętych, twierdząc że ( UWAGA ! ) jest to postać nieautentyczna! Nie zachowały się, bądź nie były w ogóle spisane, akty z posiedzeń soboru Nicejskiego i na tej podstawie uznano, że skoro świętego Mikołaja na Soborze nie było to znaczy, że nie istniał (tą drogą tak samo można by było powiedzieć o Konstantynie… no ale...). Co do samego Mikołaja (jako świętego) zezwolono jedynie na jego kulty lokalne.
A TERAZ ŚWIĘTY MIKOŁAJ W CERKWI (bo o tym miało być w zasadzie od początku).
Mikołaj od lat jest świętym, któremu wschodnie chrześcijaństwo oddaje największą cześć i szacunek. Niegdyś w Rosji (na wsiach) utożsamiano go wręcz z samym Panem Bogiem. Jego wizerunek był rozpowszechniony niemal na całym terytorium byłego imperium rosyjskiego. W dłonie prawosławnych zmarłych wkładano list do Świętego, zaświadczający, że zmarły jest chrześcijaninem. Do rewolucji 1917 r. jednym z głównych miejsc pielgrzymkowych wiernych prawosławnych było właśnie Bari.
Św. Mikołaj jest adresatem modlitw w wielu intencjach. Uważa się go za szczególnego orędownika przy różnych chorobach. Wierni modlą się do niego o przywrócenie wzroku i w innych chorobach oczu, podróżujący lądem i morzem, znajdujący się w niewoli wroga, będący w wyjątkowo trudnej sytuacji materialnej, mający problemy rodzinne. Ponadto uważany jest za świętego sprawującego opiekę nad rodziną, patrona wdów i sierot.
Ikony św. Mikołaja należą do najbardziej popularnych w prawosławnych świątyniach i domach. Jego podstawowe wyobrażenia ikonograficzne wykształciły się w Bizancjum na przestrzeni XI-XIII w. Zazwyczaj przedstawiany jest w liturgicznych szatach biskupich czerwonego koloru. Prawą rękę ma złożona w błogosławieństwie, w lewej, zakrytej omoforionem trzyma (zazwyczaj zamkniętą, chociaż na nielicznych ikonach również otwartą) Ewangelię. Posiada charakterystyczną, siwą, krótką brodę oraz łysinę czołową z kosmykiem włosów na czubku głowy. Niekiedy przedstawiany jest z mitrą na głowie. Na Rusi, ikony opisujące świętego Mikołaja, najpopularniejsze były w malarstwie Nowogrodzkim.
Cerkiew prawosławna czci pamięć świętego Mikołaja Cudotwórcy 19 grudnia (6 grudnia zgodnie ze starym kalendarzem juliańskim) oraz 22 (9) maja - dzień przeniesienia relikwii z Myr Licyjskich do włoskiej Bari.
Z ciekawostek dodam, że ponoć do dzisiaj szczątki świętego wydzielają czysta chemicznie i bakteriologicznie wodę, zwana „manną”, czy jak podają inne źródła olejek, który ma właściwości lecznicze. Co roku 9 maja w obecności wiernych otwierany jest sarkofag i przez specjalne okienko pobiera się dwie, trzy szklanki płynu, rozlewając następnie po kropli do buteleczek z wodą święconą.
cerkiew.pl
turystyka.gazeta.pl/Turystyka
soborbialystok.pl
goscniedzielny.pl
Tagi: religia, św. mikołaj, prawosławie, cerkiew
daliusz 2009-12-06 22:38:14
skomentuj (0)





